środa, 26 czerwca 2019

Wakacje!

Wakacje pełną parą! Dziewczyny szaleją - jeżdżą na rowerze, kapią się w basenie, chodzą po lesie z dziadkiem i pływają w jeziorze. Są w przeszczęśliwe. My za to mamy bardzo pracowity tydzień a przed nami kolejne takie tygodnie. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to na koniec lipca pojedziemy nad morze na weekend tylko we dwoje.
Myślę, że należy nam się chwila tylko dla siebie. Chcieliśmy jechać w ten weekend do Sopoty, Władysławowa lub na Hel ale stwierdziliśmy, ze za dużo obowiązków mamy i trzeba skończyć to co na siebie wzięliśmy a później odpoczniemy.
Od jutra ruszam z dietą pełną parą. Śniadanko już czeka w lodówce. Dzisiaj pozwoliłam sobie na naszą ulubioną pizzę a od jutra walczymy :) Postanowiłam zacząć robić to co kiedyś kochałam najbardziej - ćwiczyć. Myślę, że ta miłość do sportu cały czas gdzieś we mnie siedzi i trzeba ją tylko obudzić. Ktoś chciałby zacząć odchudzać się ze mną? :)

wtorek, 18 czerwca 2019

Za chwilę wakacje!

Ten rok szkolny tak szybko minął...
Jutro idziemy na zakończenie roku a później dziewczyny jadą na wakacje do dziadków!
Basen już jest rozłożony, rower przygotowany a dziadek cały w skowronkach, ze Mrówki przybywają.
Mnie i eM w tym czasie czeka sporo pracy i może jakiś krótki, spontaniczny wyjazd tylko we dwoje. Ostatnio byliśmy z dziewczynami nad morzem. Pogoda nam dopisała i strasznie się wszyscy spiekliśmy! Fajnie było wyjechać, odpocząć i popatrzeć na zachód słońca w Mielnie.
Ostatnio często podróżujemy i planujemy kolejne wyjazdy całą czwórką.
Dzisiaj rano w drodze do szkoły kupiłyśmy dwa kilogramy cukierków i lizaki dla dzieci w szkole. Dziewczyny miały poczęstować wszystkich w swoich klasach, ot tak na pożegnanie. Jestem ciekawa jak im poszło. Niedługo idę je odebrać to na pewno zdadzą mi relację.
Ostatnio walczę z dietą i treningami. Srednio mi idzie bo... mam tysiące wymówek. Nie będę tu wszystkich wymianiać ale naprawdę ciężko mi jest zmusić sie do zadbania o siebie. Wiem jednak, ze muszę. Mam juz dość swojego obecnego wyglądu i wagi a przede wszystkim chcę zadbać o zdrowie. Nie wiem dlaczego tak ciężko jest mi wrócić do starej wagi. Za pierwszym razem odchudzanie poszło jak z płatka a teraz strasznie się męczę. Co chwilę gubię motywację i stale mam wymówki a przecież wtedy też miałam pracę, dom, dzieci i to malutkie a mimo to potrafiłam znaleźć na wszystko czas. W tym roku muszę schudnąć bo w przyszłym roku i za dwa lata czeka nas sporo ciekawych i rodzinnych wydarzeń na których wypadałoby wyglądać jak miliard dolców :D

środa, 27 marca 2019

Pierwszy wpis od dawna. A co mi tam :)

Nie wiem czy potrafię tu jeszcze pisać. Jakoś dziwnie się z tym czuję, bo niby chcę a z drugiej strony... Nie wiem kto to czyta i ile mogę napisać.
Siedzę na L4 od poniedziałku i w sumie nie narzekam :D Dobrze mi w domu, mam czas na pracę, którą uwielbiam i dla rodziny. eM i Zuzia też w domu bo się pochorowali. Jedynie Zosiek się trzyma i zaprowadziłam ją dzisiaj do szkoły  - ostatni dzień rekolekcji.
Zuzia chyba nie przepada za rekolekcjami. Wczoraj stwierdziła, ze średnio wierzy w to co mówią w kościele. Nie wiem jak do tego podejść bo z jednej strony uważam, ze ma rację a z drugiej chciałabym ją wychować tak jak wychowano mnie...

Ostatnie miesiące... ba! Ostatni rok zleciał mi tak szybko, że nawet nie wiem kiedy. Powoli staję na nogi po tych wszystkich latach i czuję się szczęśliwa ;) Dzieciaki też odżyły co mnie bardzo cieszy.
Jak się rozkręcę z pisaniem opowiem Wam wszystko co się u nas działo.

Odchudzanie idzie mi jak krew z nosa... Niby chcę schudnać, niby wiem jak się za to zabrać, ale tak mi się nie chce... O matko! Jak mi się nie chce.
Założyłam nawet nowe konto na insta gdzie chcę wrzucać różne fit rzeczy ale nadal z motywacją słabo. Stwierdziłam, że zacznę robić fit słodycze... eM mnie w tym niesamowicie wspiera bo wie, że lubię pichcić i wychodzi mi to całkiem nieźle. Ale ja nadal nie wiem czy chcę czy nie chcę :D
Ogólnie bardzo niezdecydowana jestem i nie moge znaleźć sobie miejsca w sieci. Kiedyś moim miejscem był ten blog i szczerze go uwielbiałam.
Bardzo chciałabym wrócić. Mam tysiące pomysłów, ale ciągle coś mnie demotywuje. Moja wiara w siebie nadal jest zbyt niska (chociaż o wiele wieksza niż jeszcze rok temu).
A co tam u Was? :) Muszę zajrzeć na Wasze blogi i nadrobić zaległości. Będę wdzięczna za informację kto tu ze mną został :)

Buziaki! :)

wtorek, 4 grudnia 2018

Wracamy na dobre

Ostatni post dodałam tu prawie rok temu. Nie miałam zamiaru wracać, ale coraz częściej czuję potrzebę i chęć powrotu tutaj... na stare śmieci - gdzie wszystko się zaczęło.
U nas sporo się zmieniło, ale myślę że na lepsze. W końcu jesteśmy szczęśliwe :)
Co u Was? Ktoś jeszcze tu zagląda?

sobota, 11 listopada 2017

Wszystko trzeba przeżyć

Nie mam siły. Tak najzwyczajniej w  świecie nie mam już siły.
Ten rok to jest chyba najtrudniejszy rok w moim życiu i momentami mam ochotę powiedzieć
"Mam dość, wysiadam!" ale wmawiam sobie, ze jeszcze trochę... jeszcze dzień, dwa, miesiąc i wyjdzie słonce, będzie dobrze. Wmawiam sobie że tylko spokój może mnie uratować.
Jakoś idę na przód, staram się.  Jak ten dzik który wpadł ryjem w błoto i mimo wszystko pcha je przed siebie. Może to co się wydarzyło przez ten rok miało mnie nauczyć pokory, szacunku do życia i pokazać mi że nic nie jest na zawsze. Może to kopniak do wzięcia się w garść i zawalczenia o siebie na nowo. Wzięcie odpowiedzialności za własne życie jest bardzo trudne i bolesne. Świadomość, że trzeba o wszystko zadbać na własną rękę jest przerażająca, paraliżująca wręcz.
Wierzcie mi staram się... ale gdy nadchodzi wieczór taki jak ten gdy dzieci śpią a ja siedze sama ze swoimi myślami, po prostu nie mam sił.
Chciałabym aby mnie ktoś tak najzwyczajniej w świecie przytulił. , zaparzył herbaty i powiedział "będzie dobrze".
Chciałabym poczuć spokój, który gdzieś po drodze zgubiłam.