sobota, 23 grudnia 2017

Zapraszam :)

Długo zastanawiałam się czy opuszczać tego bloga. Tyle lat zapisanych w jednym miejscu...
Ale mimo wszystko czas zacząć od nowa, w nowym miejscu...
Zapraszam :)
https://nie-rycz-glupia.blogspot.com

sobota, 11 listopada 2017

Wszystko trzeba przeżyć

Nie mam siły. Tak najzwyczajniej w  świecie nie mam już siły.
Ten rok to jest chyba najtrudniejszy rok w moim życiu i momentami mam ochotę powiedzieć
"Mam dość, wysiadam!" ale wmawiam sobie, ze jeszcze trochę... jeszcze dzień, dwa, miesiąc i wyjdzie słonce, będzie dobrze. Wmawiam sobie że tylko spokój może mnie uratować.
Jakoś idę na przód, staram się.  Jak ten dzik który wpadł ryjem w błoto i mimo wszystko pcha je przed siebie. Może to co się wydarzyło przez ten rok miało mnie nauczyć pokory, szacunku do życia i pokazać mi że nic nie jest na zawsze. Może to kopniak do wzięcia się w garść i zawalczenia o siebie na nowo. Wzięcie odpowiedzialności za własne życie jest bardzo trudne i bolesne. Świadomość, że trzeba o wszystko zadbać na własną rękę jest przerażająca, paraliżująca wręcz.
Wierzcie mi staram się... ale gdy nadchodzi wieczór taki jak ten gdy dzieci śpią a ja siedze sama ze swoimi myślami, po prostu nie mam sił.
Chciałabym aby mnie ktoś tak najzwyczajniej w świecie przytulił. , zaparzył herbaty i powiedział "będzie dobrze".
Chciałabym poczuć spokój, który gdzieś po drodze zgubiłam.


wtorek, 25 lipca 2017

Byle naprzód :)

Mam zamiar wrócić do pisania bloga. Nie wiem czy tutaj, czy założę nowy ale na pewno dam znać.
Bardzo Wam dziękuję za mnóstwo miłych słów i pozytywnej energii pod poprzednim wpisem :*
Sytuacja nie wygląda kolorowo, jest mega ciężko i jeszcze sporo muszę poukładać żeby Nasze życie było w pełni normalne i tak szczęśliwe jak na to zasługujemy ale walczę, nie poddaję się :) 

niedziela, 28 maja 2017

czwartek, 9 lutego 2017

Dzieje się...

Mrówki zostały wysłane do Babci na ferie, mam jeszcze dwa dni spokoju... :D
Zastanawiam sie jak je owocnie wykorzystać. Wczoraj byłam na zakupach, kupiłam kurtkę i torebkę.
Wcisnęłam swój szlachetny zadek w parkę z New Yorker która w grudniu była za ciasna :D
Nadal wyglądam jak wieloryb ale przynajmniej ubrany jak człowiek ;P
Trzymam się zdrowego jedzenia, idzie mi coraz lepiej. Ćwiczyć mi się nie chce ale powoli, powoli zaczynam :P W tym tygodniu póki co dwa treningi zaliczone.
Od poniedziałku znowu szkoła i przedszkole. Powiem Wam szczerze ze tak mi się nie chce... aż mnie skręca jak pomyślę o wstawaniu przed 7.
Mam jednak nadzieję, że żadna Mrówa się nie pochoruje. Mamy za sobą już ospę, zapalenie zatok, zwykłe przeziębienia itd. Ja do dzisiaj nie mogę dojść do siebie, cały czas mam kaszel i katar.
Mrówki dostają leki na odporność, mam nadzieję, że efekty się pojawią. Ja chyba zacznę trzaskać szoty z imbiru i cytryny... jak w końcu kupię imbir :P
Dzisiaj muszę jeszcze się wybrać do sklepu po ciasto francuskie i zrobię tartę z brokułami i serem feta ;)
Czekam na wiosnę, chce już ciepła, kwiatów i tego zapachu w powietrzu bo smog mnie strasznie dusi. Spacery to dla mnie dramat. Nie wiem czy sobie wkręcam czy faktycznie tak źle się oddycha na dworze. Z drugiej strony chciałabym aby wiosna nie pojawiała się zbyt szybko bo muszę się odchudzić :P Dałam sobie czas do końca czerwca. W tym miesiącu celem jest -4 kilogramy. Jestem ciekawa czy się uda ;)