czwartek, 13 października 2016

Warsztaty z Ewą Chodakowską

Przed wczoraj Ewa Chodakowska oznajmiła, że 29 października odbędą się warsztaty w Poznaniu. 
Co ja na to? W pierwszej chwili byłam zaskoczona i zasmucona bo liczyłam na styczeń.
Później zaczęłam się zastanawiać nad zamówieniem biletu, mówiłam, że chcę iśc ale bez przekonania bo jak to tak? Ja? 100 kg żywej wagi, praktycznie zero kondycji (no chyba, że będzie skalpel to dam radę) i wiary w siebie. Na warsztatach mają być cztery treningi więc stwierdziłam, że nie ma co się pchać.Ale... dziewczyny na IG namawiały a mi było tak żal że nie pójdę. Bałam się też (nadal się boję) że nikogo tam nie poznam, ktoś będzie krzywo patrzył, padnę po jednym treningu itd. Nadal się boję ale...
Kupiłam jednak bilet! Idę! Wiecie co się stało? Zaczęłam skakać z radości, biegałam po mieszkaniu i oszalałam po prostu ze szczęscia. Później usiadłam i zaczęłam ryczeć. 
Dotarło do mnie co się stało. Będę tam, zobaczę ją, przytulę, zrobię z nią zdjęcie i powiem jej jak wiele zmieniła w moim życiu, jak bardzo mnie motywuje i ile radości daje.
Nie spodziewałam się takiej reakcji. Zrozumiałam, jak wiele dla mnie znaczą te warsztaty, jak bardzo o nich marzyłam.,.
Do teraz jak o tym myślę mam ochotę płakać. Rozpisałam plan treningów na najbliższe dwa tygodnie i działam. Nie zrobię sobie wstydu, wytrwam na treningach a później z dumą sobie powiem, że dałam radę i trzasnę fotkę z Ewką ;)
Po raz kolejny się przekonałam, że nie warto rezygnować z marzeń. Radość z ich spełnienia jest ogromna i warta wszystkiego :)
Zawsze rób to czego się boisz, jeśli się nie boisz to znaczy, że nie ryzykujesz, a jeśli nie ryzykujesz to znaczy, że nie jest tego warte. 

7 komentarzy:

  1. jakoś ta Chodakowska nigdy mnie nie jarała jakoś takoś wychodzi Fajnie że masz pasje no mnie by mąż pewnie nie pościł na takie harce bo jak jechałam na kurs z rehabilitacji w czasie ciąży to już było a po co Ci itd... i jeszcze na to kase wydać bez sensu bo Ci to w życiu do niczego się nie przyda niestety nic nie mogę nawet jak chodze raz w miesiącu na Dyskusyjny klub książki to jest wielkie po co masz tam być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się ograniczać.To Twoje życie i mąż nie powinien ci dyktować co masz robić. Mój ma akurat na wszystko mi pozwala i bardzo wspiera.

      Usuń
  2. Brawoooo! trzymam kciuki za miłe wyjście:)))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz:)
Jeśli jesteś tu pierwszy raz zostaw swój adres napewno Cię odwiedzimy:)
Obraźliwe komentarze będą natychmiast usuwane.