wtorek, 19 kwietnia 2016

Niemoc jest najgorsza

Mam dzisiaj tak ciężki dzień, że nie wiem jak sobie poradzić z natłokiem myśli.
Cały dzień myślę o Darku który jest załamany zachowaniem swojego szefa.
Po głowie chodzi mi też choroba ZZSK o której non stop czytam i z każdym artykułem jestem coraz bardziej załamana.
Mówię sobie, że będzie dobrze, że ludzie z tym żyją, dają radę.
Choroby nie da się powstrzymać ale można ją zatrzymać. Konieczna będzie szczepionka biologiczna, która kosztuje sporo - na szczęście NFZ ja refunduje.
Ale nie da się powstrzymać bólu, który tej chorobie towarzyszy. Jak pomyślę, że będzie cierpiał przez resztę życia to łzy mi same napływają do oczu.
Miałam nadzieję, że wyniki badań genetycznych będą dobre, że wyjdzie jakaś niegroźna choroba, którą da się wyleczyć. A tutaj... taka wiadomość.
Mama do mnie zadzwoniła dzisiaj z tymi wieściami, nie miała komu się wyżalić. Reszta rodziny wie o chorobie ale nie wiedzą jak groźna jest. Nawet mój brat dostał zalecenie od lekarza żeby nie czytał w internecie za dużo...
Nie mogę sobie poradzić. Jest młodym, bardzo mądrym i wesołym chłopakiem.
Boże sama chciałabym być tak odpowiedzialna i dobra jak on. A tu takie coś...
Nie mogę się pogodzić z tym, ze został uwięziony w takim ciele. On pewnie też nie może sobie z tym poradzić ale gra twardziela.
Chodził od lekarza do lekarza przez ostatnie 5 lat. Zrobił mnóstwo badań, miał nogę w gipsie, zrezygnował ze sportu i nikt nie wiedział co mu jest.
Poszedł do reumatologa, zrobił badania i okazało się, że choruje na ZZSK, że powinien się jak najwięcej ruszać i że leki które przyjmował go uratowały.
Nie wiem, nie wiem co mam myśleć, jak mu pomóc. Kupię mu specjalną maść w aptece jutro, podobno bardzo pomaga. Dam mu też maksymalne wsparcie jeśli będzie tego potrzebował.
Zawsze myślałam, że to On będzie się mną kiedyś opiekował... bo taki właśnie jest mój mały młodszy braciszek. Zawsze robi wszystko dla mnie i moich dzieci. Kochany.
Jest we mnie tyle złosci, żalu i łez że już nie mam siły. Muszę to jakoś przetrawić ale nie wiem jak.
Płaczę za każdym razem gdy zostaję sama lub wiem że dzieci nie patrzą.
Czy ktoś z waszych rodzin choruje na zwyrodnieniowe zapalenie stawów kręgosłupa?
Jak to przechodzi? Leki pomagają?
Przejmujemy się banalnymi problemami, wydaje nam się, że mamy największe problemy na świecie a potem okazuje się, ze nie ma większego nieszczęścia niż problem ze zdrowiem.
Wydaje się nam ze możemy wszystko, że jesteśmy niezniszczalni... to nie prawda.
Trzeba dbać o zdrowie, robić badania, patrzeć lekarzom na ręce, walczyć i się nie poddawać.

4 komentarze:

  1. Najgorsza jest ta niemoc :(
    współczuję bardzo, wyobrazam sobie twój żal i zość. Najważniejsze, że Twój brat się nie poddaje i mimo, że może tylko gra, to podchodzi do tego z głową do góry. Ma Was - bliskich i to też jest bardzo ważne.
    Też tak uważam, nie ma nic cenniejszego od zdrowia, jak jest zdrowie to i cała reszta będzie!
    Trzymam kciuki i sił życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana najważniejsza jest fizjoterapia.... zawsze złagodzi skutki choroby... fizjoterapeuta pokaże ćwiczenia zaleci do domu z tą chorobą da się żyć naprawdę uwierz mi wiem bo nie raz widziałam ludzi z tą chorobą sama jako fizjoterapeuta wiem jak ważna jest rehabilitacja

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi przykro z powodu choroby brata :( Nie znam tej choroby, ale moja przyjaciółka ma chory kręgosłup i często bardzo ją boli i musi być na lekach przeciwbólowych. Strasznie cierpi czasami, ale to przechodzi i wraca..

    Dużo siły i zdrowia dla twojego brata! Wiem co to znaczy martwić się bo kogoś bliskiego i czuć taka bezsilność, że nie można pomóc i nic zrobić :( Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Duzo sil Wam zycze i wytrwalosci
    Bardzo mi przykro z powodu choroby brata, w takich chwilach bezsilnosc tak wkurza, niesprawiedliwe ze mlodzi ludzie choruja!!! Nie powinno tak byc

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz:)
Jeśli jesteś tu pierwszy raz zostaw swój adres napewno Cię odwiedzimy:)
Obraźliwe komentarze będą natychmiast usuwane.