czwartek, 10 marca 2016

Relacja z placu boju

Zuzia wczoraj po południu miała 39,5 gorączki pomimo podania leków, nie muszę chyba mówić jak się wystraszyłam? Dla mnie gorączka powyżej 39 to katastrofa i zaczynam wpadać w panikę. Wsadziłam ją pod prysznic na chwilkę, później zrobiłam chłodne okłady i przeszło.
Leżała cały dzień w swoim pokoju, trochę spała, trochę grała i oglądała bajki. Ogólnie nie miała sił się ruszyć. Zrobiłam jej pieczone parówki ale zasnęła i kot jej je ukradł z talerza :P
Wieczorem jednak zjadła ugotowane. Cieszę się, że chociaż tyle bo nie ma za dużego apetytu.
Zosia się trzyma. Ma kaszel, pod wieczór miała stan podgorączkowy ale wszystko przeszło jak poszła spać. Nie musiałam podawać leków.
Dzisiaj za to ja kaszlę jakbym miała płuca wypluć. Wzięłam już leki i jutro idę do lekarza bo jak ja padnę to nie wiem co to będzie :/
Zuza ma jutro kontrolę u lekarza, będzie opis zdjęcia rtg i zobaczymy co nam tam wyszło.
Teraz Marudy leżą i oglądają bajkę o syrence. Zuza póki co bez gorączki, kłóci się z Zosia więc chyba jej lepiej :P Za to Zosia marudzi i strzela fochami na prawo i lewo.
Zażądała pizzy na obiad ale udało mi się jej wybić ten pomysł z głowy. Od jakiegoś czasu fast foody mnie odrzucają. Nie chcę jeść tych śmieci i moim dzieciom tez ich dawać nie będę.
Piekę ziemniaczki i smażę fileta z kurczaka w panierce z otrębów :)
Wczoraj dzwoniłam do przedszkola powiedzieć, ze nie będzie nas do końca miesiąca. Pani dyrektor nie była zbytnio zadowolona ale trudno. Chce przetrwać do świat bez chorób bo już mam dosyć. 
Szczerze mówiąc nie chce mi się wracać do przedszkola.
Na koniec Nasza gadzina:) Uwielbiam na niego patrzeć jak poluje. Siadamy wtedy wszyscy przed terrarium i podziwiamy :)
Dziewczynki go uwielbiają, Zosia ma swojego prywatnego dinozaura (ma fioła na ich punkcie) i ciągle chciałaby go nosić a Zuzi owszem pogłaska gada ale na ręce nie chce za bardzo brać.

4 komentarze:

  1. Oj taka temperatura u dzieci to koszmar. Twoje dziewczynki są już duże, a taki 2 latek z gorączką to masakra. Ale jak fochy strzelają to już im lepiej :) czekaj, a piszesz że kota macie?! Kot i kameleon? Moja dalsza znajoma mi opowiadała, że ich kot pilnował kameleona non stop dzień i noc.. zagrożenie czuł chyba :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot był pierwszy - mamy go od listopada :) Kameleon nie był w planach ale zdecydowaliśmy się go przygarnąć. Ogólnie kot go toleruje, obserwuje, czasami powącha jak chodzi po mieszkaniu ale nie atakuje go. Wydaje mi się, że trochę się go boi:)

      Usuń
  2. Oby z każdym dniem było lepiej z choróbskami.
    A gadzina faktycznie zmienia kolory i upodabnia się do otoczenia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienia kolory ale nie upodabnia się do otoczenia :) Robi się biały, żółty, jasno zielony i ciemno zielony :) Wszystko zależy od tego w jakich warunkach się znajduje. Jak go D przywiózł w kartonie to zrobił się biały - chyba zimno mu było.

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz:)
Jeśli jesteś tu pierwszy raz zostaw swój adres napewno Cię odwiedzimy:)
Obraźliwe komentarze będą natychmiast usuwane.