piątek, 12 lutego 2016

Mija dzień za dniem...

Przeciągnęłam dzisiaj moje dzieci przez całą wieś.
Pierwszy spacer od dwóch tygodni (chore byłyśmy). Poszłyśmy odwiedzić lamy a okazało się, że są też strusie, bizon, kozy i świnki wietnamskie :D Przy okazji poszłyśmy do przedszkola, dowiedzieć się ile nam wyszło za ten miesiąc.
Do domu wróciłyśmy zmarznięte ale zadowolone - nie ma to jak świeże powietrze :)
Jutro miałyśmy jechać do moich rodziców ale sama nie wiem czy się wybierzemy. Żaden autobus nam nie pasuje... poza tym pogoda mnie nie zachęca do długich podróży. Zobaczymy.
Ostatnio jakoś tak stresowo u Nas. Znowu dałam się wciągnąć w wyścig szczurów w pracy, znowu biorę na siebie za dużo, znowu nie szukam ludzi do pracy (bo kto będzie tak dobrze pisał jak ja? - ta skromność... ha ha) i znowu zamiast ćwiczyć i spędzać czas z dziećmi siedzę przed tym nieszczęsnym komputerem. Nie chciałam ale wyszło jak zwykle :/
Potrzebuję dnia wolnego, takiego dla samej siebie i chyba zrobię sobie taki dzień po niedzieli. Dziewczynki idą do przedszkola a ja być może w środę pojadę do Poznania, wypiję kawę w Starbucksie, zjem naleśniki w Manekinie i pójdę zobaczyć koziołki na starym. Później wrócę do domu i będę się bawić z dzieciakami do wieczora a dzień zakończę treningiem. Bez komputera, bez maili i telefonów. Oj jak mi potrzeba takiego dnia...
Tylko czy ja jeszcze umiem nie myśleć o pracy? Odciąć się i zająć się sobą?
Za dużo myślę, za dużo analizuję i za bardzo się martwię.
Niby wiem, że będzie ok ale jakoś tak myśli same przychodzą i sprawiają, że brzuch z nerwów boli jak cholera.
A mówiłam Wam, że będziemy mieć kameleona?
Chyba nie mówiłam :P
A no będziemy mieć! D ma przywieźć go na dniach od znajomego, który się przeprowadza i nie może go zabrać. Decyzja o przygarnięciu gada należała do mnie i na początku nie chciałam, ale jak usłyszałam, ze ten kolega chce go do lasu wypuścić(!!!!!!!) to aż się we mnie zagotowało. Moja mama stwierdziła, że robię za matkę Teresę ale no co mam zrobić? Przecież nie pozwolę żeby biedak zamarzł. Dziewczynki już nie mogą się doczekać nowego pupila. Jestem ciekawa tylko jak kot zareaguje :P Ostatnio ma dziwne misje... skacze przy oknie, wisi na firanach i nosi zabawki w zębach :)

5 komentarzy:

  1. Super dzień sobie wymyśliłaś, na samą myśl o tej kawie i naleśnikach już mi ślina cieknie ;)
    Odpocznij, warto!

    Kameleon, super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj podziwiam, ja tam sie boję takich gadzin :) za to intensywnie myslę o piesku

    OdpowiedzUsuń
  3. ech też mi się marzy odreagowanie wszystkich wmocji wczoraj jak mąż przyjechał tak zasnęłam że nie słyszałam jak Szymonek płacze na jedzenie i jak Mati w nocy wołał dobrze że mąż był i to ogarnął bo ja totalnie sie zapadłam w sen tak mocny od dawna nie był.... potrzebowałam bardzo....

    OdpowiedzUsuń
  4. a my wlasnie na odwrót. odstresowujemy się ile wlezie.. koniec z wyscigiem szczurow. koniec i juz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po spacerach lepiej mi dzieci śpią, wiec i my chodzimy nawet w te mroźne dni.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz:)
Jeśli jesteś tu pierwszy raz zostaw swój adres napewno Cię odwiedzimy:)
Obraźliwe komentarze będą natychmiast usuwane.