niedziela, 24 stycznia 2016

Zamienić "muszę" na "chcę/mogę"

Tak sobie siedzę z kubkiem gorącego kakao i myślę... 
Zamiast cieszyć się chwilą, brać z życia garściami odkładam wszystko na potem.
Wmawiam sobie, że od poniedziałku/od nowego miesiąca/od nowego roku/ będę ćwiczyć/cieszyć życiem/pójdę na basen/będę więcej czytać... W efekcie stoję w miejscu.Nie dostrzegam tego co ważne, piękne i magiczne. Ciągle tylko praca, praca, praca. 
Życie w biegu bo trzeba zarobić na ten nowy wymarzony telefon, na wakacje w Gdyni, na laptopa i spłatę kredytu. Trzeba dzieci ubrać, zabrać do kina lub na salę zabaw. 
Wmawiam sobie, że nowy gadżet, nowy dzień, nowy ciuch odmieni moje życie. Jaki to bezsens!
Nic nie odmieni mojego życia jeśli ja sama go nie zmienię! Muszę po prostu zmienić nastawienie, zmienić "muszę" na "chcę/mogę" i dostrzegać wokół siebie to co ważne.

Wczoraj tak pięknie śnieg prószył wieczorem... Aż odsłoniłam okno i leżałam na podłodze z dziećmi i patrzyłam na te wielkie płaty...
Wczoraj tort urodzinowy tak bardzo smakował... Pierwszy tort od 8 lat.
Wczoraj maminy obiad był taki pyszny, taki domowy i pełen miłości... 
Nic nie smakuje lepiej niż u mamy! Nic!
Wczoraj tak dobrze mi się siedziało w kuchni z mamą i tatą. 
Tak dobrze mi się z nimi rozmawiało, ze aż żal było wracać.
Wczoraj tak przyjemnie było odpuścić, wrzucić na luz i kampanie z lutowymi terminami wrzucić po prostu na luty a nie ganć na łeb na szyję, zeby wszystko skończyć do 31 stycznia.
Teraz w harmonogramie jest taki luz, ze aż chce się od jutra usiąść przy biurku i po prostu pracować.
Ośnieżone osiedle o 6 rano jest takie piękne, śnieg tak przyjemnie trzeszczy pod butami...
Jeszcze tylko las mógłby byc pokryty szronem wtedy nie odeszłabym od okna...
Fajnie jest usiąść z siostrą i poplotkować, pośmiać się... 
Fajnie jest wiedzieć, że pomimo kłótni zawsze można liczyć na najbliższych.
Fajnie jest wiedzieć, że dziecko w przedszkolu radzi sobie lepiej niż się myślało.  
Fajnie jest... tak po prostu.
Mam w swoim życiu tyle powodów do radości, dziękowania...
Powinnam po kolanach zapierniczać do Częstochowy za to wszystko a nie narzekać, odkładać wszystko na potem i wmawiać sobie, że nie mam czasu.
 



3 komentarze:

  1. no też tak powinnam zrobić... ale to nie jest takie proste brak motywacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dwie motywacje, największe motywacje - moje dzieci :) Trochę późno to zrozumiałam, ale dla nich chcę być lepsza i będę :) Pokażę im, ze życie jest piękne i warto cieszyć się każdym dniem :) Ty też masz motywację - potrójną :)

      Usuń
  2. Fajnie jest zdać sobie sprawę z pewnych rzeczy.. każdy człowiek w jakimś momencie swojego życia dochodzi do pewnych wniosków, ja już też doszłam, choć wydaje mi się, że przyjdą takie dni, co znów będzie się myśleć, jakby to było gdyby zrobiło się inaczej, że wolałoby się, żeby bylo lepiej itp..

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz:)
Jeśli jesteś tu pierwszy raz zostaw swój adres napewno Cię odwiedzimy:)
Obraźliwe komentarze będą natychmiast usuwane.