sobota, 16 stycznia 2016

Jestem gruba - to już fakt!

Moja dieta idzie a właściwie to kula się ze mną od końca grudnia. Póki co 2 kg za mną i to by było na tyle.
Ćwiczę 20 minut dziennie póki co. Mam zamiar dobić do 30 min a później robić dwa treningi dziennie.
Mam nawet zeszycik z planem ćwiczeń do końca stycznia.
Kolorowa tabelka, kolorowe napisy i duuużo motywacji.
Wyobrażam sobie siebie... 
Ja...
szczupła...
dłuuugie nogi... jędrne - żeby nie było :P
płasku brzuch
opalona skóra
czarne, lśniące włosy...
Tak!
Oto ja!
Za jakieś 15 kilogramów ;P
Motywuje mnie ta wizja niesamowicie
a jeszcze bardziej motywują mnie sukienki z koronką itd
Uda się. Nie ma wyjścia ;)
Zaraz skończę pracę i wskoczę w dres.
Zmasakruję się tak jak wczoraj a może i bardziej i oznacze w zeszycie kolejny aktywny dzień.
Może waga się w końcu zlituje i zacznie spadać.
Może mój prywatny narzeczony się zlituje i przestanie piec. 
Może mój własny rodzony ojciec przestanie przywozić słodycze...
Ach... tyle przeszkód do pokonania. 
I dlaczego zaczęłam robić takie dobre obiady?
Sama sobie na złość robię.
Nie da sie nie wziąć dokładki :/
A wiecie co jest najgorsze z najgorszych?
Zmieściłam się w ciążową sukienkę!
Dzisiaj siostra mi ją przywiozła
Mówię do niej " z czym do ludzi? to jest za duże na mnie!"
Oczywiście taką miałam nadzieję.
Później poszłam ją przymierzyć i co?
Idealnie leży :/
To jest straszne, po prostu straszne uczucie.
Człowiek ma tyle pięknych ubrań w rozmiarze M w szafie a mieści się w ciążową kieckę kiedy to wyglądał jak wieloryb.
Cholera!

6 komentarzy:

  1. A może powinnaś wybrać się do dietetyka? Odżałować trochę kasy i zwyczajnie się wybrać.
    Ja za wizytę zapłaciłam prawie 400 zł ale dostałam dwutygodniowy plan żywieniowy ułożony specjalnie dla mnie bo uwzględniający moje Hashimoto z niedoczynnością, PCOS i IO. W dodatku od endo dostałam metforminę na PCOS + IO i jest mi teraz łatwiej nawet bez ćwiczeń. Ja do zrzucenia mam połowę siebie (utyłam bo przez ponad 5 lat NIKT nie zwrócił uwagi że moje tycie jest powiązane z tarczycą mimo, że gdzieś tam przewijały się wyniki badań na to wskazujące - lekarze ogólni, ginekolodzy i kardiolog zwyczajnie twierdzili, że jem za dużo i za dużo soli i cukru - której się zrzekłam lata temu - że pochłaniam same fastfoody (!) i ich oszukuję).
    W końcu matka zaciągnęła mnie do swojej endo - kobieta mnie prowadzi od nieco ponad roku, jest trochę lepiej w samopoczuciu, dietę stosuję i choć jeszcze wiele przede mną to sukces powoli się pnie do góry. Z 60kg jakie miałam do zrzucenia pozostało 50.
    Nie ćwiczę ze względu na kręgosłup, ale dużo spaceruję i powiem Ci, że nie żałuję wydanych pieniędzy na dietetyka, nie biorę żadnych supli poza zwykłą wit D3 i jest naprawdę dobrze choć wiele mi jeszcze pozostało do upragnionej wagi sprzed ciąży.
    Trzymam kciuki i zastanów się poważnie nad dietetykiem - sama układając sobie zasady żywienie niewiele zdziałasz a dietetyk uwzględni twoje choroby i możliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam niedoczynność tarczycy od 16 roku życia. Leczę ją, biorę euthyrox, regularnie sprawdzam TSH itd. Mogłabym zwalić winę na chorobę ale nie mogę, bo już dwa razy schudłam z nią 15 kg. To że waga rośnie to tylko i wyłącznie moja wina. Słodycze, fast foody i inne świństwa których jeszcze dwa lata temu bym nie tknęła... Po prostu gdzieś po drodze się pogubiłam i muszę wrócić na dobre tory. Tylko to jest takie trudne... wiem co mnie czeka, wiem z czym się to wiąże i mnie to przeraża. Ale nie poddaję się. Do dietetyka póki co się nie wybieram bo wiem co powinnam jeść i w jakich ilościach. Mam pełno notatek. Chodzi o moją siłę woli :(

      Usuń
  2. Ach ta silna wola... to jest najtrudniejsze, ale trzymam ogromne kciuki. Pij dużo wody i ćwicz nawet rzadziej, ale dłużej min 30 minut jakiegoś rowerka, szybkiego spaceru, orbitka itp coś co spala tłuszcz, czyli ćwiczenia aerobowe, 20 minut zo za mało. No i odstaw słodycze i sól. Trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  3. no niestety ale po 30 minutach tłuszcz dopiero zaczyna się spalać, tyle powinna trwać rozgrzewka a dopiero potem jakiś konkretny trening. i tak jak radzi juiz tylko dietetyk może pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym doskonale:) Ćwiczę 20 min i zwiększam treningi o 5 minut bo wiem, że jak od razu zacznę robić 40 min to się zniechęce. Stopniowo będę je zwiększać. Od jutra zaczynam spacery, w tym tygodniu zamówię kijki i codziennie z przedszkola będę wracać dłuższą drogą + co wieczór ćwiczenia na dywanie. W końcu się uda. Do dietetyka pójdę w lutym.

      Usuń
  4. ech ja też mam kg i jakoś nie mam motywacji do jakiegokolwiek ćwiczenia zresztą u nas ciągle szpitalnie ech...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz:)
Jeśli jesteś tu pierwszy raz zostaw swój adres napewno Cię odwiedzimy:)
Obraźliwe komentarze będą natychmiast usuwane.